Czy widzisz jak Twoje ciało reaguje na codzienne wyzwania?

Ja wiem, że się garbię. I wiem kiedy tak się dzieje. To reakcja mojego ciała na odpowiedzialność ponad moje siły, na nadmiar obowiązków, a nawet na zmęczenie kontaktem z dużą liczbą osób. Kiedyś tego nie widziałam, ale z czasem, w miarę jak zaczęłam łapać kontakt z własnym ciałem zaczęłam zauważać kiedy to się dzieje, kiedy moje plecy chcą mnie schować jak żółwia do skorupy :). Czasem wystarczy tylko czyjś intensywny wzrok, który czuję na sobie i już moje ciało reaguje. Dlaczego tak się dzieje? To uwarunkowanie, które powstało, aby mnie chronić. Jestem mojemu ciału za to wdzięczna, teraz już wiem, że chce mnie o czymś poinformować i ja odbieram tą informację. Jak się grabię to wiem już, że przesadziłam, mój umysł myśli, że dam radę, czemu by nie, on zawsze “ciśnie” do przodu, ale moje ciało daje sygnał, że już jest zmęczone, że za dużo bodźców, że potrzebna jest przerwa, zatrzymanie, kilka spokojnych oddechów albo postawienie granicy: “Nie, już więcej na siebie nie wezmę”. Nasze umysły są mistrzami w wymyślaniu kolejnych zadań, w przesuwaniu coraz bardziej naszych fizycznych granic, no bo jak? Ja nie dam rady? Dzień jeszcze młody, jeszcze tyle da się zrobić. I nasze ciała to robią, wypełniają kolejne zadania, przekraczają granice wytrzymałości. Najlepiej wiedzą o tym sportowcy. Pytanie tylko jakim kosztem to się odbywa? Jak długo nasze ciała mogą być maksymalnie eksploatowane? Jak długo wytrzymają pęd bez odpoczynku?

I tylko czasem dociera do nas, że:

  • “Coś ostatnio nie mogę spać”
  • “Szczękę mam tak napiętą, że czasem aż bolą zęby”
  • “Mąż mówi, że w nocy zgrzytam zębami”
  • “Trudno mi głębiej oddychać”
  • “Boli mnie szyja i barki jakbym dźwigała ciężary”
  • “Myśli gnają, zwłaszcza wieczorem jak już świat ucichnie, a ja chcę już spać”
  • “Mam problemy z trawieniem”…

Z czasem ciało zaczyna chorować i często to dopiero choroba nas zatrzymuje w pędzie.
I co to wszystko oznacza? Twój układ nerwowy już od dawna funkcjonuje w trybie mobilizacji. I to nie jest kwestia charakteru. To fizjologia. Układ nerwowy już nie potrafi przełączyć się w tryb odpoczynku. Ale też większość z nas nigdy nie nauczyła się, jak wracać do równowagi. Uczono nas wytrzymywać, być produktywnym. Nie jak się regulować. A to bardzo ważna umiejętność i na szczęście coraz więcej się na ten temat mówi i jest coraz więcej metod, które można zastosować, żeby do stanu równowagi powrócić. I są to bardzo proste metody, dostępne dla każdego i możemy mieć je zawsze pod ręką. Chciałabym się z wami tymi technikami podzielić i dlatego aktualnie przygotowuję warsztat dla wszystkich, którzy chcieliby je poznać. Dla poprawy swojego dobrostanu i zachowania jak najdłużej zdrowia. Jak tylko dopracuję szczegóły to zaraz dam Wam znać 😀

Dodaj komentarz